jeden lat, po latach, gdy już pogodziłam się z tym, macierzyństwo mam za siebie, moje ciało, które zaskoczyło mnie w sposób, którego nie przewidział niepożądany z moich scenariuszy. Przez chwilę przebywam nieruchomo, wpatrując się w ścianę, trzymającc, jak w mojej piersi rodzi się coś, czego nie można jeszcze zakłócać – powiązanea lęku, niedowierzania i przypadkowej, nieśmiałej prędkości, która została przeniesiona gdzieś w najgłębszym zakamarku mojego serca.
Burza reakcji i pierwsza komunikacja z siecią
Wyszedłszy z łazienki, podeszłam do okien i odsunęłam zasłonę. Za szybą padał śnieg, ale teraz już nie doszło